Ciepło

W naszym przenośnym biurze było dziś intensywnie.

Część z Was może już za niedługo wypatrywać listonosza, kartki zostały posłane do Was kochani!

Dominika i Marcin to niesamowicie szczodrzy i pomocni ludzie. Dbają o nas z nieprawdopodobną pieczołowitością. Do tego w locie zorganizowali lokalne spotkanie z Darkiem dla naszych Poliszamerkanejros.

Zaliczyliśmy dziś z Darkiem pierwszy dłuższy trening w upale.  Wbiegliśmy na jedną z okolicznych górek, a nasi gospodarze towarzyszyli nam na rowerach. Dominika w między czasie zdążyła jeszcze postawić do pionu jedną pańcię, której odcięło prąd i omdlała na podejściu. Pozbierała się szczęśliwie bez szemrania. To taki przedsmak przed wizytą w Dolinie śmierci, gdzie chcemy dotrzeć w poniedziałek, żeby trzasnąć tam ostatnie długie wybieganie przed zawodami. Temperatura daje tu w kość, szczególnie biegając w pyle, który momentalnie się podnosi. Najgorzej ma ten kto zostaje w tyle szczególnie na zbiegach, wtedy zdecydowanie lepiej wstrzymywać zasysanie powietrza.

Darka coraz częściej dopada stresiwo związane z zawodami, że złapie kontuzje, że wysiądzie żołądek, że zawiedzie wszystkich, którzy go wsparli. Tłumaczę mu, że od nikogo nie usłyszy słowa krytyki nawet jeżeli tak się zdarzy. Przy takim wysiłku w tak ekstremalnych warunkach, wszystko może się wydarzyć. Nie bez kozery jest to jeden z najcięższych ultramaratonów na świecie. Jak będzie musiał zejść z trasy to świat się nie zawali i taki wariant też trzeba zawsze brać pod uwagę choć wierzę, że wszystko będzie dobrze. Wypracowaliśmy sobie taki system, że w takich momentach jak go dopada kryzys idziemy po prostu na przebieżkę. To działa najskuteczniej. Przynajmniej na jakiś czas.

Kochani, trzymajcie kciuki za niego, potrzebna mu dobra energia !